Codziennie rano budzę się, gdy słońce razi mnie w oczy , codziennie było tak samo. Ale dzisiaj było inaczej... Ciemne chmury zachodziły za gorące słońce, a ja wstałam ubrałam się i zeszłam na dół do kuchni, aby zjeść śniadanie tak jak codziennie. Przy lodówce stał mój wujek Wojciech Szczęsny smażył właśnie dla mnie jajecznicę. Byłam zdziwiona, bo nigdy wcześniej go nie widziałam tylko wtedy gdy byłam małą dziewczynką. Z niedowierzaniem zapytałam:
- Cześć wujku, co ty tu robisz?
- Twoja mama mnie zaprosiła, abym Cię lepiej poznał, zaprosił na najbliższy mecz Arsenalu...
- Czekaj! Czy ty powiedziałeś mecz Arsenalu?! To świetnie!
- Ale to nie wszystko, ten mecz będzie niezwykły. Wiem, że kibicujesz Barcelonie i to dla Ciebie zorganizowałem ten mecz, Arsenal zmierzy się z wielką Barceloną...
- Nie mogę uwierzyć w to co mówisz! Kiedy odbędzie się ten mecz?
- Dzisiaj wieczorem zabiorę Cię tam, ale to nie wszystko. Będziesz mogła wejść do szatni Arsenalu oraz Barcy.
- O mój Boże!
- Daj mi dojść do słowa.
- Dobrze, nie mogę się uspokoić!
- Więc tak, mówię po kolei co zrobimy.
1. Zjesz tą przepyszną jajecznicę.
2. Ubierzesz się i pojedziemy do Sport Direct'a.
3. Kupimy strój Barcy dla Ciebie i różne potrzebne rzeczy na mecz.
- Wujek wiesz, że u nas cienko z pieniędzmi...
- Nie bój się, ja stawiam :) Więc tak dokończę.
4. Przebierzesz się.
5. Pojedziemy do Londynu, z Bostonu to tylko 2 godziny samochodem.
6. Na tyle koniec resztę Ci powiem jak będziemy jechać autem.
- Bardzo się cieszę wujek, ale mama o wszystkim wie?
- Tak powiedziałem jej o tym, gdy wychodziła do pracy.- Dobrze to ja pójdę na górę się przebrać i pojedziemy do sklepu.
- Masz 15 minut!
Wchodziłam po schodach bardzo szybko jak nigdy, nie mogłam uwierzyć, że kiedyś będę miała taki dzień w życiu. Przebrałam się i zeszłam na dół. Wojtek czekał na mnie w samochodzie, zostawił mi kartkę żebym zjadła jajecznicę, więc wzięłam widelec i zaczęłam jeść. Może i wujek jest dobry w bronieniu bramki Arsenalu i Reprezentacji Polski, ale te jajka były nie do zjedzenia, nie mogłam narzekać. Wzięłam kurtkę i sprintem pobiegłam do samochodu. Z tyłu na siedzeniach leżała koszulka Messiego i inne ekwipunki na mecz, byłam zdziwiona, bo mieliśmy pojechać do sklepu te rzeczy kupić, ze zdziwieniem spytałam się:
- Przecież mieliśmy te rzeczy dopiero kupić.
- No tak, ale mała zmiana planów mamy być w Holloway szybciej.
- No dobra mnie to nie przeszkadza, byleby dotrzeć na mecz!
- Więc w drogę.
Po dwóch godzinach jazdy dojechaliśmy na miejsce. Pierwszy raz zobaczyłam z bliska Emirates Stadium.
- No dobra możesz pójść do naszej szatni Wilshere będzie tam na Ciebie czekał.
- Ty nie idziesz?
- Jeszcze muszę załatwić jedną rzecz i zaraz do Ciebie dołączam.
- No to do zobaczenia!
Pobiegłam w stronę szatni, było tak jak mówił Wojtek czekał przed wejściem Wilshere. Wpuścił mnie do środka, a tam zobaczyłam Fabiańskiego i Ozila. Reszta drużyny ćwiczyła na boisku. Fabiański powiedział mi, że będę mogła posiedzieć w czasie meczu na ławce trenerskiej, obok samego Arsène Wenger'a. Poszłam więc popatrzeć jak rozgrzewają się przed meczem. Na boisku czekał już Wojtek.
- Usiądź tutaj, obok Podolskiego.
- Dobrze.
[Ciąg dalszy nastąpi]
***
Witam po bardzo długiej przerwie, postaram się to nadrobić :) Myślę, że się podobało ;) Czekajcie na ciąg dalszy, wkrótce się pojawi.









